1000.ownlog.com


6 stycznia 2012 | 05:37:32

Dawno mnie tu nie bylo. Oj, dzialo sie! O tym jednak kiedy indziej...
Tymczasem nie pale piaty dzien i dobrze mi z tym. Do tego" przed@owy" nastroj i wycie bez powodu. Do tego marze o urlopie. Musze sie uspokoic, wyciszyc, poukladac kilka spraw. Czasami dokucza mi to marne zycie.

Komentarze [2]



21 września 2011 | 05:37:35

Wszyscy mi mowia, ze schudlam. Fakt, waze z 3 kg mniej, ale to przeciez nie jest duzo. Mimo wszystko dobrze sie czuje z tym, jak wygladam. Tylko przydaloby sie skoczyc na solarium i pofarbowac wlosy...Poza tym... praca, praca, praca. Wczoraj minely trzy tygodnie odkad nie mialam wolnego. Skad ja biore sily, zeby co dzien rano wstac?! Coz, nie mam innego wyjscia. Na koniec miesiaca upomne sie o bonusa od firmy za moje poswiecenie. Chyba ze wczesniej padne. W tym tygodniu bede uczyc kogos na zastepstwo, zebym chociaz jeden dzien mogla sie wyspac. Chociaz z drugiej strony boje sie, czy po wolnym nie bede sie czula jeszcze gorzej... Coz, pozyjemy - zobaczymy.

Komentarze [4]



8 września 2011 | 16:53:42

Zasypiam w sekunde, a budze sie godzine, nie moge sie podniesc z lozka. Jestem zmeczona i wkurzona. Mam dosc. Luby siedzi w domu, a ja pracuje... Mialo byc tak pieknie. Zycie... Nigdy nie mozna sobie nic zaplanowac, nie mozna byc niczego pewnym. Jak zrozumiec to, ze ponad naszymi planami, marzeniami, celami, jest Ktos, kto kieruje calym tym cyrkiem. Coz, wystarczy uwierzyc i cieszyc sie z tego, bo Najwyzszy z pewnoscia wie, co robi.

Komentarze [3]



5 września 2011 | 22:19:19

Mialam miec urlop. Moja wspolpracowniczka miala maly wypadek w sobote wieczorem i ma zwichnieta kostke. Zanim bedzie mogla pracowac, minie kilka dni. A ja ten tydzien mialam spedzic z Lubym w domu, mielismy odpoczac, pozalatwiac kilka spraw, pojechac do Szczecina w czwartek i wyjsc gdzies w weekend. Ciekawe ile z tego zrealizujemy. Nie mam pojecia, jak bedzie wygladal ten tydzien...

Komentarze [0]



14 lipca 2011 | 22:55:28

Mialam dzis rozmowe w sprawie pracy i ja dostalam :) Bezrobocie to sciema. Ja mam teraz trzy prace i jakos bardzo trudno nie bylo mi je dostac. Jak ktos chce pracowac, to zawsze cos znajdzie, na pewno nie od razu kierownicze stanowiska, bo na to trzeba zapracowac, ale praca jest i nie uwierze, ze ktos latami nie moze nic sobie znalezc. Tylko ze kazdy chcialby dostawac kase za nicnierobienie, a takie sytuacje rzadko sie zdarzaja, niestety ;)

Komentarze [2]



12 lipca 2011 | 05:45:09

Przemeczenie, ciagly bol glowy i bezsensowne nerwy. Mam dosc, bo przeze mnie Misiek sie wkurza. On sam jest oslabiony i po wczorajszej wizycie u lekarza, siedzi do konca tygodnia w domu na zwolnieniu. A ja nadal ciagne moje dwie prace. W czwartek mam rozmowe w sprawie
kolejnej. Ale to tylko na jakis czas, poki nie wyrownamy konta na zero. Dam rade.
Z tego wszystkiego wstalam dzis pol godziny za wczesnie.
Poza tym nuda ;) W sobote bylismy u kumpla na parapetowce. Swietne maja mieszkanie, wielkie, nowe, ciekawie umeblowane i drogie. Skad ludzie w moim wieku maja kase na takie chaty?! No nie wazne. Oby im sie dobrze mieszkalo! :)

Komentarze [1]



2 lipca 2011 | 21:47:25

Idealnie - nigdy nie bylo, nie jest i nie bedzie. Dlaczego nie moze to do mnie dotrzec?! Trace nerwy ja i Luby, tylko dlatego, ze wbijam sobie do glowy niestworzone historie. Bezsens. Gdzies mi sie zapodzialy moje rozowe okulary, przez nie zycie wydaje sie latwiejsze...

Komentarze [1]



27 czerwca 2011 | 23:48:50

Wykonczy mnie ta praca... Ja zapierdzielam jak osiol, a inni maja wszystko w dupie. Tez sie musze tego nauczyc...
Poza tym tucze Lubego, bo mi przychudl ;) Oczywiscie moj kochany jelonek tez za bardzo angazuje sie w pracy, ma mase stresu, przez co spodnie mu z tylka spadaja. Jak to moze byc, ze on wazy 60 kg, a ja 63?! Co troche schudne i go wagowo doganiam, to on mi znowu ucieka tracac kolejne kg. No zesz paranoja jakas normalnie! ;)



Komentarze [3]



24 czerwca 2011 | 05:33:06

Jak cudownie, ze dzis piatek! Jeszcze tylko dzis do pracy i jutro wolne! Tym razem bedziemy miec z Lubym co robic ;) Musimy kupic prezent urodzinowy dla jego mamy, dla nas maly stolik, bo brakuje nam miejsca na drukarke, trzeba tez ogarnac mieszkanko, w czym Luby zawsze mi pomaga...a przede wszystkim koniecznie musimy sie wyspac! A tymczasem koncze kawke i szykuje sie do pracy.
Milego dzionka! :)

Komentarze [4]



19 czerwca 2011 | 09:06:13

U mnie oczywiscie nic ciekawego. Praca, dom, praca, dom. Zero rewelacji. Teraz mam wolny weekend razem z moim Lubym i co? Wczorajszy dzien przesiedzielismy na sofie przed TV. Dzis pewnie bedzie podobnie. Moze uda mi sie wyciagnac go chociaz na spacer. A dlaczego nigdzie nie wychodzimy? Szkoda nam kasy, ktorej i tak zawsze brakuje...



Komentarze [4]



15 czerwca 2011 | 21:49:09

zajebiscie jest miec internet w telefonie :))))

Komentarze [1]



25 kwietnia 2011 | 11:26:22



Komentarze [3]



12 kwietnia 2011 | 11:46:40

Mija mój czwarty dzień wolnego. Przedtem pracowałam 9 dni, żeby zebrało mi się tyle dni wolnego. Zaraz spotykam się z przyjaciółką. Poprzednie dni spędziłam w domu siedząc w necie, sprzątając, czytając książkę, odpoczywając. Nadal palę, wprawdzie mniej, ale jednak. Mama Lubego wreszcie się przeprowadziła. Pomalowałam jej trzy ściany na kolory i nawet fajnie to wyszło. Jestem z siebie dumna. Poza tym nuda. Zycie płynie, a u mnie nic nowego. Chyba muszę się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy. Ostatnio pozwiedzałam profile na NK i FB moich starych znajomych. Ludzie, których znam od dzieciaka, sami teraz je mają, wędrują po świecie, chudną, tyją… dorastamy… dziwne uczucie. I co? Koniec ze spontanicznymi imprezami, głupimi wybrykami, tańcami do rana, spaniem ``w opakowaniu``?! Chyba w końcu z biegiem lat, zaczynamy myśleć. O tym, ze trzeba się wyspać, ze szkoda kasy na piwo, ciuchy i inne bzdury, ze trzeba być odpowiedzialnym i co to są konsekwencje. Zycie boli. Powiedziała 80letnia babcia….
Jednak mimo wszystko jestem szczęśliwa. I o co w tym wszystkim chodzi?! :)



Komentarze [4]



30 marca 2011 | 16:26:22

Dieta w ogóle mi nie idzie. Jem, co chcę i obojętnie, o której mam ochotę. Muszę się trochę ogarnąć, bo wyjdzie mi to bokiem, a właściwie boczkami ;) Na razie waga stoi, więc jest OK., ale mimo to trzeba się za siebie wziąć.

Palę od jednego do trzech papierosów dziennie, co jest totalnym bezsensem, ale lepsze to, niż paczka fajek na dzien…

Poza tym czuję się całkiem dobrze, zdecydowanie lepiej niż większość ludzi dookoła mnie, którzy chodzą niewyspani, zakręceni, z ciągłym bólem głowy. Chyba pogoda ich dobija. Na mnie zmiany temperatury jakoś nie działają. Dziwne, bo zwykle o tej porze przeistaczam się w zombiaka i kompletnie nie wiem o co chodzi :)



Komentarze [4]



24 marca 2011 | 16:57:59

Poniedziałek – zero papierosów, wtorek – jeden, środa – jeden. Dziś pewnie zapalę jednego, chociaż liczę, ze dam radę wytrzymać. Ciężko jest i już zaczynam się wszystkim wkurzać. Mimo wszystko chcę rzucić palenie raz na zawsze. Nie mówię, ze nie będę w ogóle palić, bo lubię to, ale nie chcę wydawać tyle kasy na fajki. Na razie mały detoks, a później palenie okazjonalne. Wiem, ze fajki śmierdzą, są rakotwórcze itddd, ale mimo wszystko lubię to i już.
Boje się, ze niepaląc przytyję. Do tej pory dałam sobie na luz z ćwiczeniami, dodatkowym ruchem, zdrowym jedzonkiem, ale od jutra kończę z chipsami, czekoladą i całą resztą smakołyków. Nie chcę przytyć, więc muszę się więcej ruszać i pic dużo wody, bo teraz mój układ trawienny znacznie zwolni tempo, niestety.

Na weekendzie wellness było cudownie. Wygrzałam się w saunach, dałam wymasować, odpoczęłam………………………



Komentarze [3]